Zobacz swoje bilety, listę uczestników i poczuj się jak w domu :).

Jak architektura może sprawiać radość

Maciej Jakub Zawadzki to jeden z najzdolniejszych architektów młodego pokolenia, szef założonego przez siebie studia MJZ. W tym roku jest także jurorem w konkursie Mazda Design. W wywiadzie opowiada o tym, jaką rolę pełni tradycja w architekturze, jak wygląda u niego proces projektowy i typowy dzień pracy. Zdradza również swoje spojrzenie na współczesną architekturę oraz podpowiada, jak ją projektować, by sprostała zwiększającej się raptownie mobilności oraz by jej użytkownikom sprawiała radość.

Igor Gałązkiewicz: Żyjemy w świecie wszystkiego, równolegle ze wszystkim, na każdym niemal poziomie. Od idei do produktów. Jak w dobie wszelkich możliwości i nieograniczonych źródeł inspiracji znaleźć własny język projektowy?

 

Maciej Jakub Zawadzki: W moim biurze mamy taką zasadę – zanim postawisz pierwszą kreskę, należy odrobić pracę domową. Przy każdym projekcie więcej niż połowę czasu poświęcamy więc na dogłębny research. Dzięki temu wiemy np. jakie mamy możliwości technologiczne. Naszym zadaniem jako architektów nie jest bowiem ich tworzenie, a ich umiejętne wykorzystanie. Rozwój w niektórych dziedzinach jest bardzo szybki, przez co należy nieustannie śledzić, jak dalece udało się znów przesunąć granice. 

Istotę dobrego projektu stanowi poszanowanie drugiego człowieka.

– Maciej Jakub Zawadzki

Drugim powodem takiego podejścia jest potrzeba szerszego spojrzenia na współczesną architekturę i analizy bieżących idei i realizacji. Nie chodzi tutaj o kopiowanie, ale o coś wprost przeciwnego. W dobie globalizacji zdarza się, że ludzie często wpadają na podobne pomysły. 

Chcemy się przed tym ustrzec i zawsze dążymy do tego, by nasze projekty były świeże i prawdziwie innowacyjne. Aby jednak powstało coś naprawdę unikalnego, w samej już pracy twórczej staramy się zapomnieć o przyzwyczajeniach, powszechnych wyobrażeniach i każdy projekt zaczynamy od tzw. „czystej kartki”. Wszystko po to, by nie myśleć za pomocą analogii i dojść do samej esencji problemu, czy zagadnienia, rozkładając go po kolei na części pierwsze, przyjmując i wzbogacając to, co wartościowe i odrzucając to, co niepotrzebne.

Czy architektura jest dla Ciebie technologiczną czy artystyczną dyscypliną? A może osadzona jest na równi w obu obszarach?

 

MJZ: Z uwagi na nadal małą ilość zrealizowanych obiektów usłyszałem kiedyś, że zajmujemy się raczej „architekturą wirtualną”, „architektura” polega bowiem na budowaniu budynków. Ja się z tym zdecydowanie nie zgadzam. Od budowania jest według mnie budownictwo, pod które programy, chociażby rządowe i UE, często podłączają niestety i naszą dziedzinę. My mamy tworzyć dobre budynki. Najlepsze, jakie mogą stanąć na kawałku ziemi, bo zostaną tam na długie lata i często powtarzane w społeczeństwie podejście „dobra, ale przynajmniej jest taka funkcja w okolicy” nie wystarczy.

Bjarke Ingels Group - spalarnia śmieci z czynnym na dachu przez cały rok największym stokiem zjazdowym narciarskim w Europie Bjarke Ingels Group - spalarnia śmieci z czynnym na dachu przez cały rok największym stokiem zjazdowym narciarskim w Europie

W związku z tym dużą wagę należy przykładać do procesu opracowania koncepcji, bo to na tym etapie tworzy się to, co najważniejsze - pomysł. I tutaj faktycznie możemy mówić o pewnym artyzmie. Końcowy efekt powinien być nie tylko funkcjonalny dla użytkowników, ale i być dla okolicy wartością, dobrze na nią oddziaływać i z nią współgrać. Oczywiście, musi także zawierać pewien pierwiastek piękna.

Niestety, w porównaniu do zagranicznych standardów koncepcyjny etap projektu jest u nas nadal słabo wyceniany i wiele biur chce jak najszybciej przejść do części technicznej projektu, która jest nieporównywalnie bardziej atrakcyjna finansowo. Widać jednak zachodzące pozytywne zmiany w tym obszarze, ponieważ inwestorzy są coraz bardziej świadomi tego, że standardowe rozwiązania, przy tym tempie zmian, często już nie wystarczają. 

 

Dobrym przykładem na poparcie tej tezy jest zlecenie, które kiedyś otrzymaliśmy. Polegało ono na stworzeniu nowego wysokościowca w centrum Warszawy na miejscu już istniejącego, zaledwie dziesięcioletniego budynku.

 

Moje byłe biuro Bjarke Ingels Group z Kopenhagi z kolei, w czasie, w którym w nim pracowałem, miało jedynie 8 realizacji na koncie i 50 pracowników. Utrzymywali jednak wspomniane wyżej podejście. Nie budowali czegokolwiek, co było jedynie poprawną architekturą. Obecnie pracują nad jednymi z ciekawszych zleceń na świecie jak np. drugim budynkiem nowego World Trade Center, czy główną siedzibą Google w USA.

Jakie kompetencje są dziś dla architekta kluczowe? Nie uważasz, że na przestrzeni ostatnich kilku dekad tyleż się zmieniły co i uległy znacznemu poszerzeniu? 

 

MJZ: Jesteśmy ludźmi renesansu w XXI wieku. A tak na serio, to często o tym myślę, kiedy podejmujemy się kolejnego nietypowego zadania. W swojej karierze zaprojektowałem już wiele unikalnych obiektów, o których działaniu wcześniej nie miałem większego pojęcia. 

SDA Architekci - Wieża kontroli lotów z mieszkalnym penthousem na lotnisku w Łodzi SDA Architekci - Wieża kontroli lotów z mieszkalnym penthousem na lotnisku w Łodzi

Wieża kontroli lotów z mieszkalnym penthousem na lotnisku w Łodzi (SDA Architekci), spalarnia śmieci z czynnym na dachu przez cały rok największym stokiem zjazdowym narciarskim w Europie (BIG Architects), czy ekologiczna stacja benzynowa dla dużego koncernu paliwowego (KAMJZ Architekci), którą można zamienić w całości w ciągu paru dni w duża stację ładowania pojazdów elektrycznych. Taka różnorodność wymaga wszechstronnych kompetencji.

Wiąże się z tym także wielka odpowiedzialność i traktujemy to bardzo poważnie. Nie ograniczamy się do wiedzy z internetu, ale jeździmy w teren, rozmawiamy z przyszłymi użytkownikami. Gruntownie studiujemy warunki techniczne i lokalne prawo, dzięki czemu w dalszych etapach prac nie wracamy do podstaw i ciężko jest nas zaskoczyć. Nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że zostanę ekspertem od stacji paliw i pierwszym architektem w historii, który współpracował z jednym z największych koncernów paliwowych na świecie. A jednak! Teraz nawet na wakacjach, przy okazji tankowania, będąc gdzieś w drodze, podglądam jak niektóre takie obiekty są zbudowane. Można to nazwać zawodowym skrzywieniem, ale czerpię dużą frajdę z tego, że nie stoję w miejscu i przy każdym temacie się czegoś nowego uczę i rozwijam.

KAMJZ - koncept Filling Station of the Future, czyli stacji benzynowej przyszłości KAMJZ - koncept Filling Station of the Future, czyli stacji benzynowej przyszłości

W dobie postępującej wirtualizacji, gdy rzeczywistości coraz bardziej nachodzą się na siebie, autentyczny, sensualny wymiar doświadczenia jest ważnym elementem także w odbiorze architektury. Jak według Ciebie ją zatem projektować, by jej odbiorcy czerpali z niej radość?

 

MJZ: Po serii niepowodzeń, gdy powstały luksusowe osiedla pozbawione funkcji towarzyszących w masterplanie, takich jak place zabaw, szkoły czy punkty opieki zdrowotnej, deweloperzy wyraźnie zmienili swoje podejście. Obecnie bardzo popularnym trendem wśród inwestorów, i słusznie, jest projektowanie z myślą nie tylko o mieszkańcach czy użytkownikach, ale i o sąsiedztwie. Dla wielu projektantów te założenia są wręcz sztandarowe. W ich procesie projektowym brakuje jednak tworzenia solidnych podstaw. Są one zastępowane luźnymi założeniami i prognozami. Architekci lubią snuć domysły o tym, jakie kto ma gusta, a przecież każdy ma inne. By odpowiednio służyć ludziom, a przecież de facto dostarczamy finalnie pewien rodzaj usługi, musimy mieć dokładniejszą wiedzę - dlatego stworzyłem w tym celu stowarzyszenie badawcze Laboratory for Urban Research & Education, w skrócie LURE, które działa obok mojego biura architektonicznego. Tutaj współpracujemy m.in. z urbanistami, historykami, socjologami, psychologami oraz dużymi uczelniami prywatnymi i państwowymi, na których realizowane są pokrewne kierunki.

 

Badamy zapotrzebowanie na projekty komercyjne, ale wymiar sensualny odbioru tego, co tworzymy opiera się na tej samej zasadzie. Budynki, ich formy, kolor czy nawet zapach wpływają na  odbiorców w określony, często złożony sposób. Musimy spróbować postawić się w ich miejscu, by lepiej zrozumieć, jak będą doświadczali przestrzeni, którą dla nich przygotujemy. 

Przyglądając się chociażby projektowi Memoriału Kazachstanu widać, że interpretujesz tradycyjne kody przekładając je na bardzo współczesne formy. Czy dla Ciebie tradycja, ciągłość w architekturze jest istotna? Uważasz, że kontekst, kanon mogą stanowić dla współczesnego wysoce technologicznego projektowania balans, pozwalający mu zachować humanistyczny wymiar? Pytam o to także dlatego, że jednym z motywów przewodnich tegorocznego konkursu Mazda Design jest zwrócenie się w stronę tradycji i jej współczesna reinterpretacja.

 

MJZ: Nie tylko przy takich symbolicznych projektach staramy się w moim biurze odpowiedzieć na pytanie, czy taki obiekt mógłby, w proponowanej formie, stanąć gdziekolwiek indziej na świecie. Każdy z naszych projektów jest specjalnie dopasowany do lokalizacji. Nie tylko pod względem panującego klimatu (w Astanie np. na wizji lokalnej było -50 stopni Celsjusza), uwarunkowań topograficznych czy miejskich, ekonomii, ale i kultury. 

KAMJZ - Memoriał Kazachstanu KAMJZ - Memoriał Kazachstanu

Kazachstan to dla Europejczyka przyzwyczajonego do typowych dla niego proporcji ulic kompletnie inny świat - w stolicy tego kraju rażą duże odległości między zabudowaniami. To, co z pozoru wygląda na chaos urbanistyczny, jest jednak głęboko zakorzenione w lokalnej nomadycznej kulturze, w której zawsze występowały duże przestrzenie. A przecież to jest najważniejsze, nie chcieliśmy bowiem postawić tam pomnika sobie, czy panującej władzy, a zaproponować projekt dobrze służący mieszkańcom, z którego byliby jednocześnie dumni. 

Co myślisz o współczesnej architekturze, jak oceniasz jej kondycję i czy stanowi dla ciebie źródło inspiracji?

 

MJZ: Bardzo fascynuje mnie architektura szwajcarska i japońska. Nie chodzi w tym wypadku tylko o samą minimalistyczną czy subtelną estetykę, ale o szacunek do drugiego człowieka, a także do architektury jako rzemiosła i dziedziny, która jest zawodem zaufania publicznego i wiąże się z pewnym powołaniem. Jest to dobra odskocznia od czysto komercyjnego projektowania, które widać na całym świecie i w Polsce, gdzie wiele biur ściga się na liczbę zrealizowanych projektów i liczbę pracowników. Od tej korporacyjnej mentalności, zdecydowanie wolę to pierwsze podejście. 

Jaka jest Twoja filozofia projektowania. Co stanowi dla Ciebie istotę architektury, a co kluczowe inspiracje?

 

MJZ: Może nie najważniejsza jak niektórzy mówią, ale niesłychanie ważna jest sama droga dojścia do efektu finalnego, a nie on sam w sobie. Nie ma drugiej, tak otwartej na inne dziedziny sztuki użytkowej, dyscypliny jak architektura. By zaprojektować szpital, musimy wczuć się w rolę i zapotrzebowania lekarza. Gdy z kolei projektowaliśmy duży plac zabaw przy szkole podstawowej, myśleliśmy, jak opiekunki w efektywny sposób będą w stanie zapanować nad gromadą szybko poruszających się dzieci, które liczbowo kilkanaście razy je przewyższają. Kluczową inspiracją są ludzie. I natura oczywiście. Nie chodzi tutaj tylko o organiczne czy krajobrazowe formy, które faktycznie stanowią często niesamowitą inspirację. Gdy jednak coś projektujemy i budujemy na jakimś terenie, musimy pamiętać, że zabieramy kawałek natury, która zawsze tam była obecna. Brzmi trywialnie, ale naprawdę należy odpowiedzialnie do tego procesu podejść, by na koniec zrównoważyć stratę w tzw. zielonym krwiobiegu.   

KAMJZ - Memoriał Kazachstanu KAMJZ - Memoriał Kazachstanu

Architektura jest sztuką procesu, zarówno intelektualnego, jak i projektowego czy estetycznego. Jak ważny jest on dla Ciebie i jak przebiega?

 

MJZ: Podczas researchu zaczynamy od sprawdzenia lokalizacji na mapie. Mamy serię zdjęć satelitarnych, dzięki którym widzimy, jak ona obecnie wygląda i jak się zmieniała przez ostatnie lata. To daje do myślenia. Później staramy się pozyskać jak najwięcej informacji dotyczących  okolicy, miasta, czy kraju, w którym mamy szansę pracować. Ekonomia, polityka, historia, lokalna tradycja – to kolejne działy, dla których tworzymy szerokie opracowania. Budujemy oczywiście w tym samym czasie modele urbanistyczne, przeważnie w dwóch różnych skalach, bo nic tak dobrze nie pokaże,  jak nasza forma oddziałuje na kontekst jak makieta. Jesteśmy dosyć biegli w oprogramowaniu komputerowym 3D, ale ta forma przekazu jest nam wyjątkowo bliska, bo dzięki niej gołym okiem widać braki i przewagi jednej opcji projektowej nad drugą. Z wielu propozycji, które tworzymy, wybieramy drogą eliminacji finalne wersje, które później są dokładniej opracowane. Z nich powstaje ta, która naszym zdaniem jest najlepsza. A jeśli ktoś ma inne zdanie i skłania się ku innej propozycji, to na pewno znajdziemy to w naszym obszernym materiale i cierpliwie wytłumaczymy, dlaczego ta opcja gorzej sprawdzi się w danym miejscu.   

Współczesne miasta to przeobrażające się dynamicznie pod względem estetycznym, urbanistycznym, społecznym i komunikacyjnym struktury – muszą dostosowywać się do zwiększającej się mobilności, stylu i formy życia. Jaką rolę według ciebie pełni w tym procesie architektura?

KAMJZ - koncept Filling Station of the Future, czyli stacji benzynowej przyszłości KAMJZ - koncept Filling Station of the Future, czyli stacji benzynowej przyszłości

MJZ: Bardzo dobrym przykładem jest nasz koncept Filling Station of the Future, czyli stacji benzynowej przyszłości, który właśnie dopracowaliśmy w formie projektu budowlanego, by mógł być realizowany na południu Warszawy. To miejska struktura, która jest adaptowalna: nie na sztywno zdefiniowana, a raczej przygotowana na różne możliwe scenariusze rozwoju miasta. 

Jesteśmy w stanie ją dostosować do zmieniających się warunków na polskich drogach i jeśli nastąpi rewolucja motoryzacyjna, cały czas będzie ona spełniała w stu procentach swoje zadania. Należy tworzyć takie rozwiązania, które mają w sobie potencjał rozwoju, a nie zamknięte koncepty.

Co jest dla Ciebie synonimem mobilności? Masz jakieś precyzyjne skojarzenia związane z konkretnym środkiem transportu, czy jest ona bardziej dla Ciebie kwestią mentalną. Ciekawi mnie to także ze względu na jedną z kategorii konkursu Mazda Design, czyli projektu MJO – Mobilnej Jednostki Osobistej do przemieszczania się w przestrzeni miejskiej.

 

MJZ: Mobilność wiąże się dla mnie po prostu z przemieszczaniem się człowieka na wiele sposobów. Kiedyś mogła być rozumiana w bardziej standardowy sposób, podczas gdy obecnie mamy kapsuły transportowe podróżujące w tunelach, czyli Hyperloop, drony zdolne do przewożenia ludzi, czy też podziemną sieć tuneli  węższych od tych znanych z metra, w których testuje się przemieszczanie się pojazdów w dużym tempie. 

Jak sądzisz, w czym tkwi wyjątkowość i potencjał inicjatywy Mazdy? Co konkurs, prócz samych nagród, może dać projektantom i architektom (konkurs posiada trzy kategorie związane z projektowaniem architektonicznym, wzornictwem oraz grafiką)?

 

MJZ: Widać w niej patrzenie w przyszłość. Mobilność jutra wydaje się futurystycznym hasłem, jednak ten czas może nadejść szybciej, niż nam się wydaje. Dobrze być przygotowanym na to, kiedy się to stanie.

 

W tej prezentacji rozwoju nowoczesnych technologii nie zapomniano jednak o tym, że paradoksalnie wywołał on niejako powrót do poszukiwania tego, co unikalne i wyjątkowe, czyli do tradycyjnych technik przemysłowych i rękodzielniczych. Dobrze że obok architektury, projektanci mogą nadsyłać swoje prace w kategorii wzornictwo i grafika, a możliwość bycia ocenianym przez Maję Ganszyniec, Annę Grużewską, Kevina Rice’a, czy mojego ulubionego grafika Edgara Bąka to przyjemność sama w sobie.

Bardzo ciekawe wydaje mi się również odwołanie do samej japońskiej tradycji Kodo oraz do koncepcji „piękna pustej przestrzeni” w wykorzystaniu roli światła i cienia. Nagrody są ważne, ale taka lekcja może okazać się przydatna w całej późniejszej zawodowej drodze projektantów.

Mazda Design 2018 Mazda Design 2018

Czy architektura jest Twoją pasją, której oddajesz się bez reszty, czy na obecnym etapie to raczej zarządzanie kolejnymi projektami?

 

MJZ: Zagranicą kiedyś pracowałem nad projektami codziennie od rana do następnych porannych godzin. W niedziele zawsze byliśmy w biurze, a w soboty czasami. Od kiedy mam swoją pracownię, mam mniej czasu na projekty, bo muszę zarządzać biurem. Dzięki odpowiedniej organizacji pracy i ograniczonej liczbie pracowników do średnio 12-15 osób w skali roku wiem jednak wszystko o każdym projekcie. Ostatnio liczyłem i wyszło mi, że mam w sumie pięć etatów, bo jestem nie tylko głównym projektantem, prezesem czy prokurentem, ale też zajmuję się administracją i doborem pracowników. To dziwny okres w średniej wielkości pracowni.

 

Do tego prawie dwa lata temu przyszedł na świat mój najważniejszy „projekt”, czyli moja córka.

Zdradź nam jeszcze na koniec, jak wygląda typowy dzień architekta Macieja Jakuba Zawadzkiego?

 

MJZ: Przy porannej kawie odpisuję na maile. Później odwożę córkę do żłobka. Gdy docieram do biura, mam na stole konferencyjnym gotowe wydruki propozycji projektowych, które wcześniej przygotowali pracownicy. Muszą być one odpowiednio graficznie opracowane, bo w krótkim czasie musimy wybrać najlepsze rozwiązania szczegółów w paru projektach. Pod koniec tygodnia dostaję również raporty wysyłane na maila, bym mógł przez weekend sprawdzić postęp prac i określić kierunek, w którym powinien iść dany temat. Tak jednak wygląda zwykły dzień, a takich jest naprawdę mało, przez co delektuję się każdą chwilą w biurze. Przede mną intensywny czas: maj zaczynam od otwarcia wykładem Triennale Architektury w Sofii, by zaraz lecieć do Wenecji, gdzie znowu będę miał okazję pokazać nasze prace tuż przed otwarciem Biennale Architektury. Później jest oczywiście Łódź Design Festival, gdzie już 26 maja wręczymy nagrody w konkursie Mazda Design 2018 reVISION. Nie mogę się doczekać!

Szczegóły konkursu na stronie Mazda Design 2018.

Opublikowano: 18 kwietnia 2018

blog comments powered by Disqus