Get access to your tickets, list of attendees and make yourself at home :).

Dobry duch polskiego projektowania graficznego

Współzałożyciel Mamastudio, STGU, organizator wielu konferencji, kurator i dobry duch polskiego projektowania graficznego, a także pomysłodawca Polish Graphic Design Awards czyli konkursu, który wyłoni najlepsze projekty z ubiegłego roku. W ostatnie dni przyjmowania zgłoszeń spotkaliśmy się z Rene Wawrzkiewicza i spytaliśmy o to jak wyglądała jego droga od projektanta do organizatora i co można zyskać biorąc udział w PGDA.   

Olga: Zaczynałeś jako projektant graficzny. Byłeś współzałożycielem Mamastudio, ale dość szybko zacząłeś się angażować w projekty wokół designu, jak choćby Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej. Jak z projektanta stałeś się organizatorem?

 

Rene: Odkąd pamiętam zawsze coś organizowałem. Od zawsze ciągnęło mnie do wspólnego działania środowiska projektowego. Już jako student warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych organizowałem różnego rodzaju wydarzenia.

 

Po wielu latach działania jako wspólnik w Mamastudio byłem znudzony codzienną pracą designera. Miałem wielką ochotę coś zmienić, chciałem spróbować czegoś nowego, a zarazem trochę bałem się zacząć od zera. Wszystko przyszło dość naturalnie, krok po korku. Zaczęło się od rozkręcania Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej, później wymyślałem i organizowałem większe wydarzenia, takie jak Targi Wiedzy Graficznej, zacząłem kuratorować wystawy grafiki użytkowej, na przykład ekspozycję TypoPolo w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Potem przyszła kolej na różnorodne działania związane z promocją polskich projektantów zagranicą. Ostatnio współtworzyłem kolejną edycję pisma projektowego Slanted, zeszytu dedykowanego Warszawie - Slanted Warsaw.

Uważam, że aktywności tego typu są też swego rodzaju projektowaniem, tworzeniem doświadczeń, dostarczaniem informacji, kreowaniem, rozwijaniem i sieciowaniem środowiska zawodowego. Dodatkowo taka aktywność wzbogaca mnie – zarówno jako osobę jak i projektanta. Daje mi oddech i pozwala zachować świeże spojrzenie na to, co robię.

Olga: Podobnie patrzę na swoją działalność organizatorską. Z czasem to projektowanie doświadczeń i procesów przejęło u mnie miejsce projektowania graficznego. Ty znajdujesz jeszcze czas na grafikę?

 

Rene: Tak, projektowanie graficzne stanowi połowę mojej pracy. Po tym jak odszedłem z Mamastudio trafiłem do Nowego Teatru kierowanego przez Krzysztofa Warlikowskiego i Karolinę Ochab. To były same początki tworzenia tej instytucji – bardzo fajny, twórczy czas, kiedy wszyscy pracowali dosłownie przy jednym dużym wspólnym stole. Wtedy też zacząłem dużo projektować dla kultury i tak już zostało do dziś. Od tego czasu współpracowałem z wieloma organizacjami i instytucjami kultury. Obecnie jestem związany z teatremgalerią Studio w Warszawie.

Projektowanie dla kultury pozwala na eksperymenty, daje możliwość operowania artystycznym językiem i jest działaniem w innej skali wartości. Sprzedaż nie jest najważniejsza i można sobie pozwolić na większą swobodę projektową. Najważniejsze jest, by komunikować się z odbiorcą, budować z nim relację, przekazać za pomocą języka wizualnego ważne dla instytucji artystycznej treści.

Olga: Jakiś czas temu zorganizowałeś konferencję z okazji 50-lecia Manifestu Ken’a Gerlanda, w której miałam przyjemność uczestniczyć. Nie tak dawno temu w Warszawie można było zobaczyć plakaty z twojej akcji Plakatatak. Często poruszasz temat społecznego i politycznego zaangażowania  w projektowaniu. Rzadko się o tym mówi. Skąd u Ciebie zainteresowanie tą tematyką?

 

Rene: Kiedy zaczynasz pracę, spotykają cię bardziej prozaiczne problemy: jak coś wydrukować lub jak przekonać klienta do swoich projektów. Po jakimś czasie zaczynasz zadawać sobie trochę poważniejsze pytania o znaczenie projektowania, jego odpowiedzialność społeczną czy nawet o samą definicję designu. Z czasem zacząłem się interesować politycznymi i społecznymi aspektami projektowania. 

To nie jest popularny temat w Polsce. Znacznie większym zainteresowaniem cieszą się wykłady dostarczające konkretne umiejętności lub rozrywkę. Dużo pracujemy, brakuje nam czasu i trudno znaleźć chwilę, żeby zastanowić się nad ideą stojącą za naszą pracą i podjąć zaangażowaną dyskusję. W związku z tym, co dzieje się na świecie, nie uciekniemy przed tą rozmową i wcześniej czy później będziemy musieli odpowiedzieć na te fundamentalne pytania.

Olga: Działasz też poza Polską, prawda?

Rene: Tak, od lat organizuję wystawy, wykłady i wydarzenia za granicą. W zeszłym roku rozpoczęliśmy projekt Polish Graphic Design Week, który ma na celu promocję polskich projektantów graficznych podczas międzynarodowych festiwali i wydarzeń. W zeszłym roku udało się pojechać na kilka eventów na wschód Europy – do Mińska, Charkowa, Kijowa i Tbilisi. Polacy występowali tam, prezentując na scenie swoje prace w ramach takich wydarzeń jak „TypeKyiv”, „KDW Design Week Kharkiv" czy „Tbilisi Book Days”. W tym roku jedziemy do Glasgow, Bredy, Bratysławy i do Turynu. W każdym z tych miejsc współpracuję z lokalnymi kuratorami i programatorami wydarzeń, rekomendując im polskich projektantów jako prelegentów. 

Polacy niestety rzadko występują na zagranicznych liczących się wydarzeniach. Ja próbuję stworzyć sytuacje, która da im możliwość pokazania swojej twórczości i pozyskania międzynarodowych klientów.

 

Od lat działam w networku organizatorów wydarzeń designerskich. Wszystko zaczęło się od współpracy z konferencją TypoBerlin. Dzięki temu już od 5 lat udaje nam się sprowadzać do Berlina polskich studentów oraz prezentować w ramach tego prestiżowego wydarzenia polskich projektantów. Przedstawiłem tam wielu ciekawych designerów i designerek z Polski, którzy świetnie sprawdzili się również jako prelegenci (między innymi Agata Szydłowska, Jacek Utko, Janek Bajtlik, Hakobo, Piotr Rypson, studio Hipopotam i wielu innych). Organizatorzy TypoBerlin przekonali się, że warto zapraszać Polaków na scenę i powoli zaczynam do tego przekonywać również inne międzynarodowe eventy. 

Nie tak często polskie studia graficzne mają klientów z zagranicy. Przeważnie pracujemy w zagranicznych firmach jako anonimowi pracownicy albo działamy jako „tańsi podwykonawcy ze wschodu”. Czas najwyższy to zmienić. Dlatego tak ważne jest chwalenie się naszymi talentami na świecie.

Olga: Podobny cel ma chyba Polish Graphic Design Awards czyli nowy konkurs na najlepsze projekty graficzne z Polski, który będzie miał swoje rozwiązanie podczas Element Talks już w czerwcu.

Rene: Tak, PGDAwards ma być platformą promocji polskiego designu w kraju i na świecie. Pomysł na konkurs zrodził się z zaobserwowanej przeze mnie potrzeby stworzenia dużego konkursu o międzynarodowej renomie, który zbierałby najbardziej interesujące i najlepsze projekty. W Polsce mamy bardzo fajne środowisko projektowe, są oczywiście mniejsze konkursy na plakat, okładkę płyty czy konkursy reklamowe, ale nie ma jednej platformy prezentującej najlepsze polskie dokonania z wszystkich dziedzin projektowania graficznego. Sami projektanci i projektantki nie wierzą, że udział w konkursach czy przeglądach ma sens. Ale wyselekcjonowanie najlepszych prac jest ważne zarówno dla samych twórców, ale też dla klientów i osób z spoza branży, które szukają osób do współpracy. Co więcej konkurs może stać się niezwykłym narzędziem do rozwoju polskiej sceny projektowej.

Olga: To będzie świetna baza dla zleceniodawców. W jaki sposób zamierzasz jeszcze promować najlepszych projektantów z PGDAwards?

Rene: Wśród partnerów wydarzenia znajduje się wiele instytucji i organizacji branżowych, takich jak Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej, PPNT Gdynia Centrum Designu, Łódź Design Festiwal, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Polska Izba Opakowań i inni. Informacja o projektantach biorących udział w konkursie dotrze do wszystkich odbiorców i członków tych środowisk branżowych. Ponadto rozdanie nagród odbędzie się podczas trwania Element Talks, więc pojawią się na niej przyjezdni z całej Polski. 

 

Chcemy dotrzeć z konkursem również do międzynarodowej publiczności i dlatego zdecydowałem się na nazwę w języku angielskim. 

 

W przyszłym roku wraz z wieloma organizacjami designerskimi i z pomocą Miasta Stołecznego Warszawy będziemy organizować finał największego konkursu projektowania graficznego na naszym kontynencie, czyli European Design Awards. To wydarzenie może być dla naszego środowiska czymś w rodzaju mistrzostw Euro 2012. Może bardzo pomóc naszemu projektowaniu zaistnieć w Europie.

 

Olga: Do kogo kierujesz PGDA?

Rene: Konkurs jest otwarty dla wszystkich. Chciałem, żeby był również dostępny dla freelancerów i małych studiów graficznych, stąd bardzo przystępna cena udziały. Prace mogą zgłaszać desigerzy pracujący dla zagranicznych klientów. Dodatkowo, za zgodą autorów, realizacje mogą przysyłać nawet sami klienci, instytucje i organizacje.

 

Olga: Zauważyłam, że do wyboru jest bardzo wiele kategorii. Skąd ta decyzja?

Rene: Bardzo ważne było dla mnie to, aby ustrukturyzować tę dziedzinę. Konsultowałem wszystkie kategorie z jurorami, w wyniku czego powstało też wiele podkategorii. Na przykład w typografii musi być rozróżnienie pomiędzy krojami tekstowymi, a nagłówkowymi. Musieliśmy też wprowadzić rozróżnienia pomiędzy plakatem użytkowym, a artystycznym. Tak samo rozdzieliliśmy małe i duże identyfikacje wizualne. Myślę, że mamy dużo nowych i trafnych kategorii. W tym wszystkim chodziło nam o to, aby można było sprawiedliwie i obiektywnie ocenić zgłoszone prace.

 

Olga: Jakie są plany na rozwój tego konkursu?

Rene: Przede wszystkim rozwijamy serwis internetowy tak, aby jak najlepiej prezentował wszystkich wyróżnionych i nagrodzonych uczestników. Następnie rozbudujemy go o publiczność międzynarodową. W kolejnych latach wśród jurorów znajdą się przedstawiciele branży z innych krajów: organizatorzy festiwali, dziennikarze, przedstawiciele biznesu. Chcemy pokazywać naszych świetnych polskich projektantów jak najszerszej publiczności w Polsce i na świecie.

 

Olga: Ostatnie pytanie - dlaczego „Rene”?

Rene: To pytanie do mojego starego przyjaciela Hipolita, który tak mnie nazwał 20 lat temu i tak już zostało.

Published: Apr 27th 2018

blog comments powered by Disqus